Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2012

"O kobiecie" Zbigniew Lew-Starowicz


Pakiet książek Lwa-Starowicza wciskałabym niektórym jako lekturę obowiązkową. Bo jakże można sobie życie ułatwić, kiedy rozumie się, o co jej/jemu tak naprawdę chodzi! Wiedza w pigułce, jakże zgrabnie podana, bo w formie wywiadu. Książki te posiadają jeden mankament, bo o ile wszyscy wiemy, kim jest interlokutor, o tyle druga strona pozostaje autorem widmem. A szkoda. Bo pytania, które zadaje  Barbara Kasprzycka, były celne i niezwykle przemyślane, co sprzyja lekturze. Pochłonęłam "O kobiecie" w jeden dzień.

Ciekawostek na temat związków damsko-męskich nigdy za wiele. Lew-Starowicz podpiera swoje tezy tak wielorakimi przykładami, że książkę czytałam z ciekawością dziecka. 
Atmosfera luźnej rozmowy również przyczynia się do tego, z jaką lekkością się ją pochłania. 
Było kilka kwestii, które w moim odczuciu zostawiały niedosyt, ale biorę pod uwagę to, że taka, a nie inna forma jest przyczyną sytuacji. Mimo tej malutkiej wady, oceniam "O kobiecie" na ogromny plus. Choć nie znalazłam tu dla siebie aż tak wielu nowinek jak w drugiej części, to jednak było kilka ciekawych historii, o które bym naszą płeć nie podejrzewała.
 Najbardziej zdziwił mnie rozdział poświęcony religii, ponieważ spodziewałam się potraktowania kwestii najbliższą naszej mentalności, a w książce ta tematyka została podjęta bardzo szeroko, bierze pod uwagę różne wyznania. 
Mam jednak uwagę co do całej serii dla wszystkich tych, którzy jeszcze z nią przygody nie rozpoczęli - nie sugerujcie się tytułem! Dużo jest mężczyzn w "O kobiecie" tak samo jak kobiet w "O mężczyźnie" i obydwóm stronom książka odpowiada. Przetestowałam ją, bo swego czasu druga część zawędrowała po znajomych i to płci przeciwnej, zbierając laury. W mojej opinii - jak najbardziej zasłużenie. 



sobota, 15 grudnia 2012

"Jak zbudować szczęśliwy związek" Artur Król


Mam świadomość tego, że wymowny tytuł poradnika oraz zdjęcie na okładce jak z reklamy pasty do zębów działają na ludzi różnie. Z bólem serca przyznaję, że zarówno ten zewnętrzny aspekt poradnika jak i jego zawartość mnie nieco rozczarowały. 

Długo szukałam przyczyny takich odczuć, ale w końcu udało mi się je odnaleźć. Problemem braku satysfakcji z lektury poradnika "Jak zbudować szczęśliwy związek" jest to, że w porównaniu do innych z serii Samo Sedno wypada on blado. 
Cenię je, bo wiele z nich udowodniło mi, że możliwe jest sprawne połączenie elementów stricte naukowych z łatwością języka, bez straty dla obydwóch aspektów. Ta książka wydawała mi się przegadana, mało odkrywcza i niestety, kompletnie niepodparta bibliografią. 
Jeżeli ktoś pisze poradnik z dziedziny psychologii i nie podaje ani jednego tytułu jakiegokolwiek źródła to włącza mi się w głowie alarm. Coś tu nie gra. Tak się nie robi.

Nie mam żadnych wątpliwości co do doświadczenia autora, ale przeczytałam za dużo poradników psychologicznych, żeby łykać haczyk w stylu "eksperyment x wykonany kiedyś"... Nie ma czegoś takiego. Albo konkret, uzupełniony przypisem albo dla mnie takie doświadczenia są imaginacją. Czytelnik to nie półgłówek, nawet jeśli sięga po poradnik dotyczący związku. A jeśli ktoś np. podaje dane procentowe bez podparcia ich jakimkolwiek źródłem to właśnie tak się czuję. Że ktoś ma mnie za łatwowierną osobę, która w coś takiego uwierzy. A sęk w tym, że nie wierzę.Jeśli wiary brak, to niestety, ale do mnie ta książka nie dotrze. Jest w swoim przekazie mało wiarygodna.

Plusem poradnika są ćwiczenia w nim zawarte, niektóre bardzo ciekawe i pouczające. Wykonałam większość z nich i najbardziej podobała mi się to opisujące konkretne cechy idealnego partnera oraz wizualizacja minionego związku jak oglądanego w kinie filmu. 
Autor pisze w sposób prosty i zrozumiały dla każdego czytelnika.
Ciekawym rozwiązaniem było podzielenie książki na sekcje "Dla szukających", "Dla budujących" i "Dla kończących". Niestety, muszę się przyczepić także do tego, że dla mnie ta książka była robiona "po łepkach". Jest mnóstwo tematów i zagadnień poruszonych w sposób bardzo ogólnikowy, a tak naprawdę, żaden nie wyczerpuje tej tematyki. Niedosyt oraz irytacja występuje raz, drugi i trzeci, a potem wieje już tylko czytelniczą nudą.
           Mam świadomość, że specyfika zagadnienia, o jakim pisał autor, jest dość szeroka, ale odniosłam wrażenie, że książka jest o wszystkim i niczym jednocześnie. 


Często w poradnikach psychologowie cytują rozmowy ze swoimi pacjentami, ale tu jest świetny antyprzykład. Kilkakrotnie dialog kończył się nienaturalnie brzmiącym zdanie jak z telenoweli.Cały czar tego,że taka rozmowa faktycznie miała miejsce pryskał. Wydaje mi się, że mechanizm wstawiania tego rodzaju cytatu polega na tym, aby odzwierciedlał on jak najbardziej rzeczywistą rozmowę. "Przyjrzymy się więc, jak to może działać*" brzmi na zakończenie dialogu tak naciąganie i sztucznie, że jedyne co mogę stwierdzić to: nie tędy droga. 

Niestety, nie mogę napisać, że jest to lektura godna polecenia, bo osobiście nie tę książkę rekomendowałabym bliskiej osobie mającej problemy ze związkami. Za dużo niedociągnięć i zbyt wiele ogólników wpłynęło na mój negatywny odbiór. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję uprzejmie Wydawnictwu Edgard

* Król Artur, Jak zbudować szczęśliwy związek, Edgard, Warszawa 2012, s.132.


piątek, 14 grudnia 2012

Susan Forward "Toksyczni rodzice"


"Toksyczni rodzice" Susan Forward to swego rodzaju klasyka. Przystępnie napisana, być może nie uczyni z każdego eksperta z dziedziny psychologii, ale w prosty sposób przedstawi kwestie elementarne. 
Odwaga to czasami to, czego brakuje nam w kontaktach z najbliższymi. Jeżeli twoje relacje z rodzicami są skomplikowane albo sam jesteś rodzicem i czujesz, że coś jest nie tak - polecam lekturę. Świetnie uzupełni braki, nakieruje i wytłumaczy to, o czym mówienie jest trudne.

Susan Foward na postawie historii swoich pacjentów opisuje przykłady osobowości skrzywdzonych przez toksycznych rodziców. Co mnie zaskoczyło, to dorośli ludzie, którzy pomimo upływu lat, a nawet śmierci opiekunów, żyją w pułapce. Zastawionej (świadomie bądź nie) przez tych, których zadaniem była ochrona. Niezdrowe więzi, krzywda emocjonalna oraz fizyczna to tematy poruszane przez autorkę. Podobało mi się to, że każdy z opisywanych przypadków omawiała szczegółowo, czasami nawet wracając do konkretnej historii po innym rozdziale, żeby pokazać jej różny wymiar. Daje to czytelnikowi szeroką perspektywę w ocenie sytuacji. 

Ogromnym plusem książki jest język, jakim została napisana. "Toksycznych rodziców" czytało mi się jak wciągającą lekturę, bo choć obejmuje niezwykle trudną tematykę to została ona podjęta w ciekawy sposób. Warto też zaznaczyć, że książka posiada także część, która przyda się osobom skrzywdzonym przez rodziców - ze wskazówkami, ćwiczeniami i opisami, jak uzyskać psychiczną niezależność. Każdemu zagadnieniu został poświęcony osobny rozdział , który wyczerpuje tematykę dzięki licznym przykładom, ciekawym komentarzom i analizom autorki.

Mam świadomość, że bardzo często osoby borykające się z podobnymi problemami mają zasznurowane usta, a bolesne wspomnienia chowają w najbardziej mroczne zakamarki świadomości. Przeczytanie "Toksycznych rodziców" nie wymaga jednak odwagi, a może być małym krokiem ku zrozumieniu własnej sytuacji. Ta droga niewątpliwie do łatwych nie należy, ale przynajmniej przemierza się ją w towarzystwie dobrego przewodnika, jakim jest Susan Forward. 

czwartek, 1 listopada 2012

"Rozwody i rozstania. Sprawdzony program odbudowy życia"Bruce Fisher,Robert E. Alberti + informacja o konkursie


Gdyby istniał gotowy przepis na rozstanie życie byłoby o wiele prostsze. Nie każdy posiada przyjaciela, ale wszystkim borykającym się z problemami straty ukochanej osoby potrzebne jest światełko w tunelu. Czasami trzeba je sobie samemu zorganizować, lektura w tym przypadku okazała się strzałem w dziesiątkę.To, co niezwykle podobało mi się w książce "Rozwody i rozstania. Sprawdzony program odbudowy życia" było zostawienie przestrzeni dla odbiorcy. 

A odbiorcy bywają różni. Innym rodzajem rozstania bywa rozwód, jeszcze innym śmierć partnera. Może warto pomyśleć nad programem separacji, tak dokładnie opisanym w poradniku.
Poglądy religijne również mają niebagatelny wpływ na to, jak postrzegamy tego rodzaju wydarzenie. Jednak tym co łączy wszystkich jest niewątpliwie problem z oddzieleniem emocji od logiki. Myślę, że dlatego ta książka stała się bestsellerem, ponieważ jest głosem rozsądku, w chwilach, w których górę najczęściej biorą silne oraz negatywne uczucia. 
Ważnym elementem rozstań w wielu przypadkach są też dzieci, które mimochodem uczestniczą w tym procesie. Wiele zawartości poradnika zostało poświęconych właśnie im i bardzo słusznie. Łatwo w ferworze drastycznych zmian zapomnieć o pociechach, na co zwracają uwagę autorzy książki.

Bruce Fisher i Robert Alberti to idealny duet do stworzenia podobnego poradnika.
 Ponad 25 lat prowadzenia kursów po rozwodowych w Stanach zrobiło swoje. Mnóstwo wypowiedzi czy nawet twórczości osób, które pojawiły się na terapii dodaje otuchy, że tak naprawdę, wielu ludzi na świecie przechodzi przez podobną traumę, przeżywa załamania. 

Podzielili swoje dzieło na dwadzieścia rozdziałów, odpowiadającym poszczególnym fazom godzenia się z rzeczywistością po rozstaniu. Odpowiadają one programowi terapii, którą prowadza autorzy.
 Fragmenty, które najbardziej przypadły mi do gustu dotyczyły błędów, jakie popełniają partnerzy w związkach, także związanych z wzorcami wyniesionymi z domu.
 Łatwo jest dzięki tej lekturze dojść do jakichś wniosków, refleksje nasuwają się same. 
Choć ćwiczenia psychologiczne zawarte w poradnikach nie są moją mocną stroną, niektóre z nich wykonałam, przyznając Fisherowi i Albertiemu rację,  co do ich efektów. 

Jeśli macie w swoim otoczeniu kogoś, kto cierpi z powodu rozstania zamiast podarować mu opakowanie czekoladek,może lepiej zainwestować w poradnik, który wyciąga do swojego czytelnika pomocną dłoń. Dodaje otuchy i optymizmu. Bez wahania zaliczam go do jednej z najbardziej udanych publikacji wydań z serii Samo Sedno, warto mieć go na półce w pogotowiu. 


Za możliwość przeczytania książki uprzejmie dziękuję wydawnictwu Edgard

Mam miłą informację dla tych, którzy chcieliby wejść w posiadanie tej fantastycznej książki oraz poradnika dotyczącego depresji, którego recenzja ukaże się już niedługo. Wydawnictwo organizuje konkurs na swoim facebooku, jego warunkiem jest udostępnienie grafiki z okładkami poradników. Póki co zrobiło to tylko osiem osób, więc szanse są duże. Czas do niedzieli, powodzenia :) 

piątek, 12 października 2012

"Techniki samorozwoju" Natalia Minge, Krzysztof Minge


Samorozwój brzmi dumnie. Któż z nas nie chciałby, przy użyciu jedynie własnej woli, iść do przodu, rozszerzać swoje możliwości i horyzonty? Chyba nie ma takiej osoby. Sięgnęłam po poradnik "Techniki samorozwoju" polskiego duetu psychologów, Natalii oraz Krzysztofa Minge, żeby zapoznać się z tematyką. I jak to często zdarza się w przypadku serii Samo Sedno, odkrywanie informacji zawartych w poradniku mnie pochłonęło. 

"Techniki samorozwoju" zawierają wiele wskazówek, które mogą uczynić z naszych codziennych czynności zajęcia bardziej efektywne. Te, które przydadzą mi się najbardziej z racji statusu studenta dotyczą uczenia się. Nie miałam pojęcia, jak wiele czynników zewnętrznych ma wpływ na zdobywanie wiedzy! W pamięci najbardziej utkwiła mi wskazówka dotycząca zmieniania miejsc nauki, żeby mózg "pochłaniał" jak najwięcej bodźców. Lekturę poleciłabym tej też "drugiej stronie", czyli nauczycielom. Autorzy zaznajamiają czytelnika z informacjami dotyczącymi skupiania uwagi słuchacza przy procesie uczenia się, co z pewnością może się przydać osobom zajmującym się tym zawodowo. Dociekliwi praktycy znajdą w poradniku testy i ćwiczenia, które są świetnym sposobem na uświadomienie nas.

Bardzo duża część "Technik samorozwoju" została poświęcona szybkiemu czytaniu, marzeniu wielu, wielu osób. Wszystko zostało opisane tak zrozumiałym językiem, że każdy po przeczytaniu książki jest w stanie przyśpieszyć swoje tempo obcowania z tekstem. "Techniki samorozwoju" są kolejnym wartościowym poradnikiem, którego lektura niesie za sobą długą listę korzyści. Nie znajdziecie tu potoku słów i nadmiaru, forma "Technik samorozwoju" jest przemyślanym działaniem, które zaowocowało tym, że dobrze się je czyta.Polecam!


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Edgard


niedziela, 5 sierpnia 2012

"O mężczyźnie" Zbigniew Lew-Starowicz


Chcąc zainwestować pieniądze w jakąś ciekawszą publikację na temat relacji damsko-męskich utkwiłam w gąszczu lektur. Od porażająco infantylnych po takie, których przeczytanie, stanowiłoby nie lada wysiłek dla każdego, kto nie ma tytułu doktora habilitowanego przed imieniem i nazwiskiem.
"O mężczyźnie" kupiłam, bo pomyślałam sobie, że wiedza od tak solidnego źródła musi być przydatna. 

Sama forma książki, wywiadu rzeki przeprowadzonej z seksuologiem, zobowiązuje. Nadaje wynurzeniom pana profesora lekki, zrozumiały styl. Idealnie pasuje do różnorodnej tematyki poruszonej w książce. 
"O mężczyźnie" to nie tylko swoista instrukcja obsługi i kompendium wiedzy w jednym. To także spis nakazów i zakazów, elementów niezbędnych, jeśli chcemy być szczęściarzami, którzy funkcjonują w udanym związku. Błędy popełniane przez obydwie ze stron, są bardzo często podparte przykładami, które przez lata"przewinęły się" przez gabinet autora. Od najbardziej banalnych po zupełnie zaskakujące. Porusza problemy, jakie pojawiają się na różnych płaszczyznach znajomości, nie tylko te związane z seksuologią. 

Na co skarżą się panowie, którzy, w większości przypadków, do takich wyznań nie są skłonni? Na rzeczy tak banalne, że poczułam się zdziwiona. Po chwili jednak dochodziłam do wniosku, że faktycznie, może mieć to wpływ na to, w jaki sposób postrzegają swoją kobietę.
Bardzo podoba mi się odmiana perspektywy, jaką daje ta książka, jaką daje każde spotkanie ze znakomitym fachowcem . Nie trzeba wychodzić z domu ani czekać w kolejkach, można zasiąść w spokoju do, wbrew pozorom, bardzo relaksującej lektury, którą pochłania się błyskawicznie. Obowiązkowa lektura, dla wszystkich, bez względu na płeć. Profity uzyskane z jej posiadania zdecydowanie przekraczają wartość, za jaką można kupić książkę, więc warto! ;)




PS. Na Targu z książkami wystawiłam stos książek do sprzedania, wynik porządków przed wyprowadzką do Wrocławia. Niektóre są nowe, inne używane, ale wszystkie w dobrych cenach, zapraszam ;)

niedziela, 15 lipca 2012

"Trenuj swój umysł, czyli jak obudzić w sobie potencjał"

"Mój mózg to mój drugi ulubiony organ" stwierdził Woody Allen. Być może, gdyby przeczytałby poradnik"Trenuj swój umysł", nastąpiłyby pewne zmiany w tej hierarchii. 
Książka w bardzo wszechstronny sposób przedstawia funkcje naszego umysłu. Obawiałam się, że zawartość jej zawartość wykroczy poza moje możliwości zrozumienia treści ze względów stricte naukowych, ale tak się nie stało. Ostatnie dni spędziłam zagłębiając się w świat niezwykłych ciekawostek, schematów i treningów. 
Zupełnie zaskoczyła mnie różnorodność informacji w niej zawartych. Czy wiedzieliście, że gorzka czekolada posiada związek chemiczny, który działa tak samo jak THC zawarte w marihuanie, daje radość? Te i wiele innych ciekawych faktów przytaczają autorzy książki, którzy w swojej pracy powołują się na liczne autorytety ze świata naukowego, dzięki czemu, nie mamy wątpliwości co do rzetelności pracy.
Elementem, który wydawał mi się najbardziej interesującym w tej książce, były przytoczone doświadczenia, ich opisy były umieszczone w specjalnych ramkach. Strona graficzna poradników Samo Sedno jest niezmienna i można ją wychwalać, "Trenuj swój umysł" pomimo wielu schematów, prezentuje spójną oraz estetyczną całość. Podobały mi się omówienia i ćwiczenia do każdego z typów percepcji (myślenia kreatywnego, refleksyjnego itd.) Każdy znajdzie tu coś, co odpowiada jego postrzeganiu świata. 

"Trenuj swój umysł" to prawdziwa kopalnia wiedzy, idealna dla wszystkich tych, którzy lubią wiedzieć. Jest interesująca, a liczne zadania angażują czytelnika nie tylko do dalszej lektury, ale przede wszystkim, do zrozumienia omawianych informacji. Czynią ze spraw niezwykle skomplikowanych, treści proste i interesujące, co jest największym atutem tego poradnika. 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Edgard

sobota, 9 czerwca 2012

Urszula Mijakoska "Diet Coaching. Poradnik dla wiecznie odchudzających się"


Uwielbiam, gdy udaje trafić mi się na książkę, która jest idealną odpowiedzią na moje potrzeby.  "Diet coaching. Poradnik dla wiecznie odchudzających" autorstwa Urszuli Mijakowskiej to ten typ lektury, którą z chęcią poleciłoby się przyjacielowi w potrzebie. Jest świetnym poradnikiem uzupełniającym do diety, ale bynajmniej nie jest monotonną "wymienianką" jedz to i tamto. 

Prawdę mówiąc, właśnie tego rodzaju pouczenia spowodowały, że zaczynając dietę, zrezygnowałam ze wszelkich lektur dotyczących odchudzania. Bo my niby wszystko wiemy, więc jak to się dzieje, że nie wychodzi? 
Urszula Mijakoska w swojej książce rozprawia się z dietą na wielu płaszczyznach. Udziela ciekawych porad i wskazówek, niektóre z nich wydały mi się bardzo nowatorskie i ciekawe. 
Zgadzam się w 100% z podejściem zawartym w tej książce, że dieta nie może być odgórnym zakazem, jest skuteczna wtedy, kiedy sami dojdziemy do punktu, w którym sami jej chcemy. 
Dokonywanie świadomych wyborów oraz zmiany są tylko efektem takiego postanowienia. 

Podobały mi się praktyczne wskazówki dotyczące psychologii i naszego podejścia np. do aktywności fizycznej. Były one zaczerpnięte z życia jak chociażby sytuacja, w której nie chcemy iść do klubu fitness czy na basen, z powodu naszego wyglądu. 
Minusem prawie wszystkich książek o diecie, który mnie odstrasza są przepisy,w których znajdują się składniki albo niedostępne albo takie, za którymi trzeba by się bardzo nabiegać (kombu, liście wakame czy wino ryżowe mirinu nie są produktami goszczącymi hurtem w każdym polskim supermarkecie). Dobrze, że edytorzy postanowili umieścić je na samym końcu, bo w przeciwnym wypadku zraziłabym się zdecydowanie szybciej do tej niezwykle przyjemnej książki. 

"Diet Coaching" to kolejny poradnik z serii Samo Sedno, który zostawiam na swojej półce ze względu na wiele niezwykle ważnych treści, do których z pewnością będę chciała wracać. Książka ta może okazać się przyjacielskim ramieniem, o które można się oprzeć w chwili dietowego zwątpienia. Polecam wszystkim tym, którzy poszukują motywacji, wyjaśnienia i szerszego spojrzenia na tematykę stylu życia.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Edgard 




PS. Wybaczcie, jeśli ostatnio mnie tu nie ma. Przez dłuższy czas miałam problemy z internetem, teraz borykam się z problemami zupełnie innej kategorii oraz sesją. Wyznaję zasadę nic na siłę, więc sięgam po lektury tylko takie, na które mam ochotę, czyli w przypadku kryzysu jest to tylko i wyłącznie prasa ;) 





piątek, 30 grudnia 2011

Dagmara Gmitrzak "Pokonaj stres dzięki technikom relaksacji"

Bardzo lubię poradniki z serii Samo Sedno. To już jest kolejne z rzędu moje spotkanie z nimi i za każdym razem podoba mi się to, jak przejrzyście są wydane i z jaką lekkością autorzy przekazują   swoją wiedzę czytelnikom. 
Już od dość dawna czytałam tę książkę, bo wiele rzeczy mnie w niej zastanowiło i zmusiło do pracy, jak np. opisy ćwiczeń oddechowych. 

Ale było, niestety, też kilka takich momentów, w których wątpiłam w kompetencje i rzetelność wiedzy przekazywanej mi w tej książce. Niby były to drobne rzeczy, ale takie elementy sprawiają, że momentalnie jej odbiór staje się inny. Odwraca uwagę od tego, co istotne.
Podam przykład. W książce pojawiła się teoria, która brzmiała mniej więcej tak, że wszystkie religie są "za" medytacją. To zupełna bzdura, bo wystarczy porozmawiać z jakimkolwiek egzorcystą, oni bardzo często podejmują tematyki medytacji, przedstawiając stanowisko kościoła. Nie trzeba mieć tytułów naukowych z psychologii, żeby coś takiego wiedzieć.
Zupełnie nie przemawiały do mnie także zacytowane z badań psychologów teorie, na temat wielu chorób, ciężko jest mi wierzyć, że np. nowotwory powstają z "tłumionych emocji gniewu". Mam świadomość,  że jest to tylko i wyłącznie moje subiektywne spojrzenie i być może, inna osoba, zgodziłaby się z autorką, ale mojego zaufania to nie wzbudza.

Niewątpliwie najmocniejszą stroną książki jest jej pierwsza część, dotycząca wielu aspektów stresu, jego wpływu, sposobów radzenia sobie z sytuacjami, które nas spotykają.
Podobało mi się to, że autorka stworzyła 27 życiowych zasad, które mają nas wspierać w walce ze stresem. Ponadto, do książki została dołączona płyta z muzyką relaksacyjną. Niezbędnych wskazówek udziela nam jako lektor sama autorka książki.  

"Pokonaj stres dzięki technikom relaksacji" to książka, która w moim odczuciu nie trafi do wszystkich czytelników. Ja w niektórych momentach miałam do niej sceptyczne nastawienie i być może sprawiło to, że nie czuję się aż tak bardzo ubogacona tą lekturą, jak przy poprzednich spotkaniach z poradnikami serii Samo Sedno. 


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Edgard


-------------------------------------------------------------------------------

Zdjęcie mojego autorstwa bierze udział w konkursie Wydawnictwa Znak, na którym bardzo mi zależy. W ostatnich dniach udało mi się zdobyć sporo głosów, które przybliżają mnie do wygranej. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc w osiągnięciu tego celu. 
Z góry dziękuję za wszelkie oddane głosy i podawanie tego linka dalej! :)))

sobota, 26 listopada 2011

Agnieszka Wróbel - "Asertywność na co dzień, czyli jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi"

Jeśli miałabym zakwalifikować tę książkę do jakiejś kategorii, byłaby to kategoria: pozytywne zaskoczenie.
Zdziwiło mnie to, że nim się obejrzałam, a książka była prawie skończona. Choć wydawać by się mogło, że poradniki psychologiczne to specyficzny gatunek, mnie jednak ta tematyka ogromnie zainteresowała. 

Uwielbiam książki, po których lekturze potrafię odbierać w inny sposób na banalne sytuacje dnia codziennego. "Asertywność na co dzień" to lektura, która pomaga spojrzeń na tak wiele aspektów komunikacji międzyludzkich, że czytałam ją z ogromną ciekawością.

Podoba mi się to, że jest to dzieło polskiej psychoterapeutki. Wykształcenie pani Agnieszki Wróbel robi wrażenie, więc nie mam wątpliwości co do kompetencji autorki. 
Cieszę się, że książka w żadnym stopniu nie wydawała mi się "za bardzo" naukowa, jest napisana językiem zrozumiałym dla każdego.
To niezwykle ważny aspekt, bowiem nie wszyscy potrafią czytać książki związane z psychologią. Ja przekonuję się do nich coraz bardziej. 

Choć tytuł jest bardzo jednoznaczny nie do końca oddaje zawartość książki. Dzięki niej dowiedziałam się wiele o wpływie dysfunkcji rodzinnych na przyszłe funkcjonowanie społeczne, ale także o komunikatach, które wypowiadamy każdego dnia, nie mając nawet pojęcia jak one wpływają na odbiorców. 
Książka jest przejrzyście i schludnie wydana, urozmaicona schematami oraz rysunkami, które pomagają zrozumieć przesłanie lektury. 
Uważam, że wiele osób znalazłoby w tej książce "coś dla siebie". Pozwala zrozumieć, jakim typem człowieka jesteśmy i jak możemy niwelować swoje negatywne zachowania. 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Edgard
Jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam do konkursu, w którym można ją wygrać. 

PS.Jeśli ostatnio zauważyliście, że nie ma mnie na Waszych blogach, mniej się udzielam to na swoje usprawiedliwienie wrzucam dwie grafiki, które mogą wprost zasygnalizować, czym właśnie jestem zajęta... ;)



Z jedną i drugą funkcją łączy się mnóstwo zadań i odpowiedzialności, ale jestem tak niesamowicie podekscytowana wszystkim tym, w czym mam możliwość brania udziału, że czuję na własnej skórze niesamowity zastrzyk energii... Mam tylko nadzieję, że oprócz pracy w Biurze Prasowym starczy mi jeszcze czasu na obejrzenie wielu świetnych filmów, które można podziwiać na Festiwalu Plus Camerimage.
A co do Szlachetnej Paczki to nie wyobrażam sobie, żeby Święta odbywały się bez niej, więc i w tym roku trzeba było ją zorganizować. Za kilka dni będzie tu pewnie mały magazyn, ale taki widok zawsze raduje serce :)


Pozdrawiam Was i wreszcie idę w spokoju napić się herbaty :)


czwartek, 3 listopada 2011

"Techniki wywierania wpływu, czyli jak skutecznie osiągnąć zamierzone cele" Mike Clayton

W związku z lekturą książki "Techniki wywierania wpływu, czyli jak skutecznie osiągnąć zamierzone cele" zaczęłam się zastanawiać, czemu przez długi czas miałam na pieńku z poradnikami wszelkiej maści. Teraz już wiem.
Kiedy mówimy "poradnik" to najczęściej od razu dajemy się złapać w myślową pułapkę i postrzegamy taką tematykę kategoriami książek w stylu jak nauczyć się czegoś bardzo szybko. 

Dobry poradnik to wór inspiracji, moc pomysłów. Uwrażliwia na pewne zachowania, podaje konkretne przykłady sytuacji, ma w sobie potencjał zmiany nas na lepsze.


Po przeczytaniu książki Mike'a Clayton'a nabrałam świadomości, że tak naprawdę to szybko można się nauczyć szydełkować, ale na pewno nie jakichkolwiek technik psychologicznych. A wywieranie wpływu to coś, z czym spotykamy się każdego dnia, co warto czynić efektywnie, bo może zaowocować np. pasmem sukcesów. Jednak nie myślcie, że wywieranie wpływu to umiejętność nieskończonego czerpania czy sprawiania, że ludzie jak marionetki poruszane sznurkami, będą działali jak chcemy. To nie tak. 
Mike Clayton przedstawia nam wywieranie wpływu jako bardziej zaawansowaną sztukę perswazji oraz prezentacji samego siebie w jak najlepszym świetle.
Uświadamia nas, iż fakt wywierania wpływu to cała prężna machina psychologiczna, która potrzebuje wielu czynników, aby sprawnie działać i przynosić nam korzyści. 


Najmocniejszą stroną tej książki jest to, że autor do tematu podszedł profesjonalnie. Wyczerpująco opisał tematykę, powołując się na naprawdę wiele przykładów,  przedstawiając czytelnikom różnorodne mechanizmy psychologiczne. Jest wiarygodny i rzetelny, pisze bardzo ciekawie, nie dając odbiorcy możliwości nudzenia się przy lekturze.Wiele się z tej książki dowiedziałam, to pewnego rodzaju kompendium wiedzy w pigułce. Dlatego właśnie warto ją przeczytać. Czytelny układ książki, podzielony na rozdziały rozpoczynające się kluczowymi pytaniami sprzyja czytaniu. Poradnik jest napisany jasnym i klarownym językiem, dotrze do każdego zainteresowanego odbiorcy.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Edgard




---------------------------------------------------------------------------------------


Zdjęcie mojego autorstwa bierze udział w konkursie Wydawnictwa Znak, na którym bardzo mi zależy. 
Z góry dziękuję za wszelkie oddane głosy!
http://www.bialajakmleko.pl/konkurs/zobacz/59