Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literacka Nagroda Nobla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literacka Nagroda Nobla. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

Alice Munro "Drogie życie"

"Życie jest absolutnie nieprzewidywalne" - stwierdza bohater jednego z najnowszych opowiadań tegorocznej Noblistki, wydanych w zbiorze "Drogie życie".
  Nieprzewidywalność to niekoniecznie wielkie odkrycia, dalekie podróże i przygody godne Jamesa Bonda.
Dla kogoś innego to spokojne życie na kanadyjskiej prowincji, które mimo wszystko, ma w sobie coś intrygującego. Ucieczkę z domu młodej, zakochanej dziewczyny. Nagłą śmierć przez utonięcie. Odkrywanie swojej ułomności spowodowanej starzeniem się.
Życie tych przeciętnych ludzi za sprawą pióra Alice Munro nabiera magii. Choć uległam jej już jakiś czas temu to nadal pozostaję w zachwycie. Kanadyjka udowadnia, że na kilkudziesięciu stronach można zbudować wyrazistą atmosferę, którą pamięta się jeszcze długo po przeczytaniu tekstu.
 Raz zostawia czytelnika z niedosytem i pytaniem "Czy to już?", by za chwilę zafundować tyle emocji, że trzeba czasu na ich zrozumienie.
Autorka jest jedną z nielicznych, która nie krzyczy, nie szasta słowami. 
Jej literacki wdzięk, do uchwycenia między wierszami, jest stale obecny, bez względu na to, w jak skomplikowanych sytuacjach stawia swoich bohaterów. 
Gdyby nastąpił koniec świata i mogłabym rekomendować czyjąś twórczość na to wydarzenie to byłaby to Alice Munro. Potrafi w dzisiejszych, zwariowanych czasach dać nam to, czego tak często brakuje - spokój.

niedziela, 8 stycznia 2012

Mario Vargas Llosa "Marzenie Celta"



Bono, Colin Farrel, Oscar Wilde... To osobistości, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy, kiedy myślę o Irlandii. W tym temacie Mario Vargas Llosa nieźle namieszał, bo po lekturze "Marzenia Celta" nie ma takiej możliwości, żebym zapomniała o postaci, która dla Irlandii niewątpliwie jest wyjątkowa.

Roger Casement, główny bohater powieści i postać historyczna to bardzo interesujący człowiek. Już od samego początku powieści ujął mnie swoimi młodzieńczymi ambicjami, aby dogłębnie poznać Czarny Ląd. Z racji swojego niesłychanego uporu, udało mu się to z ogromnym sukcesem i przez lata przyjdzie mu pełnić niezbyt przyjemne usługi, oceniania brytyjskiego kolonializmu na terenie Kongo i Amazonii. 

Wszystkie jego wyobrażenia o Afryce rozpłyną się w niebycie, gdy na własne oczy zobaczy  okrucieństwa, które miały tam miejsce.  "(...) Nie ma gorszej i bardziej krwiożerczej bestii niż istota ludzka" to najbardziej dosadne podsumowanie zdarzeń, które Roger będzie musiał zobaczyć na własne oczy. Jego poczucie sprawiedliwości nakaże mu coś z tym fantem zrobić, za co przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę, własnego życia. Nie pluje się w sztandar Imperium Brytyjskiego to świat wielkiej polityki, która bywa brutalna dla najbardziej wyróżniających się jednostek. 

Siła tej wybitnej osobowości to "coś", co wprost emanuje ze stronic powieści. Mam wrażenie, że w postaci Irlandczyka jest pierwiastek tak romantyczny, że aż bliski polskiemu odbiorcy. Mało to nasłuchaliśmy się w szkolnych ławach o takich, co wierzyli w swoje idee i potrafili zapłacić za nie każdą cenę? Postać Casementa jest wielowymiarowa, posiada on tak wiele zróżnicowanych cech charakteru i dokonań, że ocena tego bohatera może być kwestią bardzo subiektywną.

Nie chcę zdradzać Wam za dużo fabuły tej powieści, bo bardzo cenię to, jak Mario Vargas Llosa ją zbudował. Stopniowo odkrywał przed nami prawdę, dawkował napięcie. Pokazuje, że tak naprawdę jesteśmy tylko marionetkami, które w jednej chwili mogą być na szczytach, aby w następnej być na samym dnie. 
Kiedy skończyłam czytać powieść, kamień spadł mi z serca. Bałam się, że Llosa po "tragedii sztokholmskiej" będzie w innym lub (co gorsza) mniej wartościowym wydaniu. "Marzenie Celta" to książka z najwyżej literackiej półki, absolutnie zachwycająca.
Bardzo podoba mi się to, że Noblista postanowił opisać dzieje wcześniej nieznanej mi postaci, która dla wielu osób może pretendować do miana bohatera.  Literacko było to dla Niego duże wyzwanie, któremu sprostał. Pomimo tego, że fabuła toczy się w czterech różnych miejscach na świecie (Kongo, Amazonia, Wielka Brytania, Irlandia) , występuje tam tam wiele historycznych postaci (jak np. Joseph Conrad) , przez całą powieść tak realistycznie oddawał tamte światy, jakby Llosa sam był mieszkańcem każdego z tych państw.
"Marzenie Celta" to prawdziwa lekcja historii, z której być może nie wyniesiemy za wiele suchych dat, ale na pewno zapamiętamy imię i nazwisko wielkiego i bardzo odważnego Irlandczyka, który wzbudza tyle samo kontrowersji co zachwytu. 

Roger Casement prowadzony na swoją egzekucję



środa, 4 stycznia 2012

"Listy do młodego pisarza" Mario Vargas Llosa



Dobrze jest wiedzieć, co czytają inni. Nie ma co się oszukiwać, zdarza mi się pomyśleć coś o danej osobie, jeśli powie mi, jakie są jej/jego ulubione książki. Jeśli jednak przychodzi mi się tego wszystkiego dowiedzieć od samego Mario Vargasa Llosy to jestem w raju. Tuż za rogiem! Na wyciągnięcie ręki, bo na mojej półce właśnie zagościł egzemplarz najnowszej książki Noblisty, noszący tytuł "Listy do młodego pisarza"


Tytuł książki jest nieprzypadkowy, bowiem Peruwiańczyk swoje wypowiedzi kieruje do każdej osoby, która chce pisać. Do  wszystkich marzycieli, którzy śnią o tym, aby pewnego dnia kolejki ustawiały się po ich autograf, złożony na stronie ich powieści. 
Zanim jednak wydarzą się te wszystkie wspaniałości, trzeba przysiąść i zabrać się za siebie. Za pisanie i czytanie, idąc za radą otrzymaną od samego Mistrza. 


Bardzo podoba mi się to, jak Mario Vargas Llosa na konkretnych przykładach literackich pokazuje przeróżne (pozytywne i negatywne) aspekty powieści. Pozwala to nabyć pewnego rodzaju pogłębioną interpretację treści, stajemy się bardziej czuli i wrażliwi na słowa, które czytaliśmy lub zamierzamy przeczytać. Jest to element niewątpliwie niezbędny do świadomego odbioru dzieła, ale bardzo często można spotkać się z tym, jak powierzchownie niektóre książki zostają odbierane. 
Noblista w listach jest konkretny i rzetelny, a w dodatku jak zwykle operuje tak ciekawym językiem, że jego słowa po prostu się pochłania. Lubię tę unikatowa umiejętność w ludziach, opowiadania o sprawach skomplikowanych w taki sposób, że mimo wszystko, mam ochotę słuchać. Tak właśnie o rzemiośle, jakim jest literatura, pisze Noblista, puszczając jednocześnie oko do czytelnika, gdy nazywa go swoim przyjacielem. 


W moim odczuciu, "Listy do młodego pisarza" to unikatowa możliwość spojrzenia w inny sposób na pisarzy. Choć mam świadomość, że jest to lektura skierowana do wąskiego grona odbiorców to jednak dla przyszłych twórców może okazać się ona prawdziwą perełką, doskonałą wskazówką.
Jedno jest pewne, po sięgnięciu do "Listów..." Wasz spis książek do przeczytania znaczenie się wydłuży.Mario Vargas Llosa posłużył się tak mnogą ilością różnorodnych przykładów literackich, że wypadałoby choć część z nich przeczytać, czego Wam i sobie życzę. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu Znak


Premiera książki: 26 stycznia

wtorek, 8 listopada 2011

"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa + okładki książek pisarza





Mario Vargas Llosa nakreślił portret femme fatale. Takiej kobiety, której spotkanie marzy się każdemu mężczyźnie, choć (patrząc na postać Ricardo) nie życzę Panom spotkania jej. 
Zostanie w mojej pamięci jeszcze na długo, bo to ten typ bohatera literackiego,  o którym po prostu się nie zapomina. 


Niegrzeczna dziewczynka jest jak kameleon. Zmienia osobowość, historie swojego życia, imię i nazwisko, mężów, państwo, narodowość, kiedy chce i jak chce. Wszystko to czyni z szelmowskim uśmiechem na twarzy i pewnego rodzaju nonszalancją. Potrafi doskonale wykorzystywać swoją atrakcyjność, a wśród wielu jej aspektów życia, jeden z nich się nigdy nie zmienia - uczucie Ricarda.
Jako kobieta fatalna z krwi i kości, ma tego pełną świadomość i bawi się z tym nieporadnym chłopięciem, na wszystkie możliwe sposoby. 


Być może dlatego właśnie ta książka w moim odczuciu jest bajeczką dla dorosłych. Bo ani Ricardo nie wydawał mi się realny, z tym swoim oddaniem psa czekającego na swoją panią pod sklepem, ani tytułowa piękność. Nie mniej jednak, gdy przestanie się zwracać uwagę na realność postaci, można się tą książką absolutnie zachwycić. Jest genialnie rozpisana, do gustu przypadł mi każdy jej aspekt.


Oprócz głównych postaci, których perypetie wciągają bez końca, poznajemy mnóstwo innych ludzi. A razem z nimi, ich historię czy wspomnienia, wpisane w różnego rodzaju rewolucje, historyczne czy obyczajowe. Towarzyszymy Ricardowi, obserwujemy bieg wydarzeń.
Llosa operuje świetnym językiem, bardzo podoba mi się to, że jego pisarstwo ma tak wiele twarzy, jego książki są niesamowicie różnorodne. W mistrzowski sposób oddaje emocje związane z tak żarliwie płonącym i namiętnym uczuciem, buduje napięcie towarzyszące spotkaniom kochanków. 


Niesamowicie pozytywnie zaskoczyła mnie druga część tej książki. Z obrazu zamroczonego pożądaniem Ricarda wyłania nam się ktoś, kto jest gotowy się poświęcić dla ukochanej. Z irytującego chłopaczka staje się dorosłym, odpowiedzialnym mężczyzną, na którym można polegać (lepiej późno niż wcale!). A wszystko to dzieje się przez tę samą, niegrzeczną dziewczynkę, która mimo upływu lat, jest nadal tak samo kochana. 

Chłonęłam tę książkę od pierwszych zdań.Niegrzeczna dziewczynka zabrała mnie w międzynarodowe podróże a ja ją, w te bardziej przyziemne - do autobusu, na uczelnię, na pocztę. Nie byłam w stanie oderwać się od tej fascynującej powieści. Świat, jaki pokazuje nam autor jest tak bardzo różny i  ciekawy, że aż żal było zbliżać się do końca powieści. Dawno żadna książka tak mnie sobą nie wciągnęła, jest zajmująca i przede wszystkim, intrygująca. 
"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" to Llosa w najlepszym wydaniu. Kiedy po skończonej lekturze, absolutnie zelektryzowana zakończeniem powieści, spojrzałam na informację o Literackiej Nagrodzie Nobla pomyślałam sobie, że absolutnie zasłużył na to (najwyższe dla literata)wyróżnienie. 


PS. Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że książki Llosy najlepsze okładki mają u nas. Choć nie podoba mi się twarz najnowszego wydania tej książki (poprzednia była o wiele bardziej intrygująca), zerknijcie na okładki z innych krajów.



--------------------------------------------------------------------------------------
Zdjęcie mojego autorstwa bierze udział w konkursie Wydawnictwa Znak, na którym bardzo mi zależy. 

Z góry dziękuję za wszelkie oddane głosy i podawanie tego linka dalej! : )))



wtorek, 22 marca 2011

Mario Vargas Llosa, „Wyzywanie.Szczeniaki”



Zbiór opowiadań zeszłorocznego Noblisty, Mario Vargasa Llosa, choć w Polsce wydane w 2011 roku stanowią pierwsze pisarskie kroki Peruwiańczyka.
Biorąc pod uwagę właśnie ten fakt, powinniśmy sięgnąć do biografii autora.
 To tam znajdziemy odpowiedź na pytanie, dlaczego Llosa postanowił napisać opowiadanie o machismo (określenie pochodzi od hiszpańskiego słowa macho, czyli samiec, oznacza postawę mężczyzn zakorzenioną głównie w krajach latynoskich, podkreślającą znaczenie męskiej dumy, honoru a także przewagę nad kobietami). 
Właśnie z powodu postrzegania mężczyzn przez pryzmat kultu macho, ojciec Mario, nie chciał, aby syn pisał.Wkrótce po napisaniu „Szczeniaków”, ojciec Llosy wysyłał go do szkoły kadetów, aby jego syn, zajął się bardziej „męskimi” aspektami życia.
Jednak jego syn, w tak wczesnym wieku, przejawiał już ogromny talent literacki. Obserwacje dorastających chłopaków, wplątanych w konieczność bycia macho, stały się inspiracją do napisania krótkich form prozatorskich.
Llosa w swoich opowiadaniach czasami umieszcza swoich bohaterów, młodych mężczyzn, na granicy zachowań kompletnie irracjonalnych, co tylko podkreśla absurd schematycznych wartości, jakie są im narzucane.Są, ponieważ owa postawa, jest wszechobecna i głęboko zakorzeniona. Tak dorastają młodzi chłopcy, którzy w przyszłości dadzą dokładnie takie wzorce swoim dzieciom („(…)zaczynaliśmy tyć, siwieć, słabnąć, mieliśmy brzuchy, okulary do czytania, zgagę po jedzeniu i piciu, a na skórze coraz to nowe plamy i zmarszczki.”)
Bohaterowie często ryzykują swoje dobre imię, życie, po to tylko, aby obronić własny honor. Przed kumplami, ale także przed samymi sobą.
Dziewczyny w tych opowiadaniach pełnią dziwne funkcje, z jednej strony, są traktowane przedmiotowo, ale z drugiej są im potrzebne do zdobywania, chwalenia się, a bez tego, nie można być prawdziwym mężczyzną.
Nawet jeśli ma się pieniądze, silną głowę do alkoholu, ambicje i świetny samochód – czego przykładem jest postać Cuellara.Przecież to nie jego wina, że w wyniku wypadku, został wykastrowany i ze strachu przed wyśmianiem, unika kontaktów  z kobietami.
Llosa w swoich opowiadaniach, brutalnie pokazuje prawdę. Nie dokonuje ocen ich postaw, ale pozwala czytelnikowi na własny obraz, trudnego zagadnienia stawania się mężczyzną pod presją.
Czyni to perfekcyjnie, językiem dynamicznym i pełnym ekspresji. Lektura jest szybka, jak to niezwykle trafnie określił jeden z blogerów, jak pierwszy, szybki łyk peruwiańskiej wódki.



Za możliwość zrecenzowania książki uprzejmie dziękuję:


poniedziałek, 20 grudnia 2010

Chwilami życie bywa znośne.




Urzekł mnie ten delikatny motylek w skórze starszej pani - Wisława Szymborska.
Nigdy po Jej wierszach nie spodziewałabym się kogoś, kto ma słabość do kiczowatych pamiątek.
Pali jak smok. Tego również się nie spodziewałam.
Katarzyna Kolenda-Zaleska pokazała jeden z naszych literackich skarbów narodowych dokładnie takim, jakim jest.
Podobał mi się ten dokument, dlatego, że poszedł w dobrą stronę.
Nie w stronę polskiej martyrologii poetyckiej, czyli gombrowiczowskie "Słowacki wielkim poetą był", ani w stronę cukierkowatego przedstawienia osoby, żeby była bardziej "zjadliwa" dla widza, przyjemniejsza w odbiorze.
Poszedł w stronę pokazania prawdy - niesamowitego uroku, inteligencji, ciepła i radości, jakie posiada poetka.
Najbardziej zdziwiło mnie to, jakie podejście ma do swojego etapu pisania wierszy "ku chwale komuny" i przekonała mnie do siebie.
Należę do tego grona wyznawców poezji, którzy uważają, że Nobel powinien trafić w ręce pana Zbigniewa Herberta, bo w Noblu dla pani Szymborskiej (mimo tego, że uwielbiam Jej wiersze) ten właśnie epizod mi przeszkadzał.
A potem, kiedy ta miła pani, wyjaśniła, jakie ma do tego podejście, że to była jej młodość, a w młodości dużo zależy od towarzystwa i ja zastanowiłam się nad tym głębiej. Z kim przystajesz, takim się stajesz, nawet jeśli są to komuniści - nawet jeśli na chwilę, będą ci to wypominać do końca życia.
A już w ogóle w przypadku, kiedy jesteś laureatką Literackiej Nagrody Nobla, której nie możesz znaleźć, bo w swoim mieszkaniu masz jakieś 600 szuflad... :)
Całość Jej świata, a przede wszystkim uleganie swoim małym słabościom, wszystkim drobnym poprawiaczom humoru, czynią z Niej osobę zdolną do zachwytu nad wszelkimi mechanizmami świata.
Dają jej elitarny tytuł obserwatora gatunku ludzkiego jako zjawiska, którym można się zachwycić, ale także można obrzydzić.
Częściej to pierwsze niż to drugie.
Nie lubię w Polakach cechy, której na całe swoje szczęście, nie posiadam - plucia w rodzime gniazdo.
Szukając czegoś o pani Szymborskiej w Internecie, natknęłam się na masę zgryźliwych komentarzy, jakichś wszystkowiedzących znawców poezji i życia prywatnego poetki, pełne zawistnego jadu i dziwne sformułowanych wyrażeń, bardzo niebezpiecznie balansujących na granicy tolerancji z wulgaryzmem.
Ludzie z klasą to tacy, którzy pokazują, że są ponad to.
Idąc za Nią i Jej sekretarzem w różne przedziwne miejsca, miało ochotę się pojechać tam i spotkać tą wątłą Panią i Jej niesamowicie mądre oczy.
Nie ma co szukać po miastach, chyba po prostu trzeba zajrzeć do któregoś z tomików.
:)