Frida Kahlo i Diego Rivera to jedna z najbardziej niekonwencjonalnych par w historii sztuki. Są tak ciekawi i intrygujący, że warto poznać tę pokręconą historię ich romansu.
Jednak gdybym miała czytać książkę "Diego i Frida" (Jean-Marie Gustave Le Clézio) sama z siebie, a nie na potrzebę pisania pracy z historii, nie zaciekawiłaby mnie ona za bardzo.
Autor nie popisał się jeśli chodzi o zarys artystycznych osobowości. Za często wykorzystuje w niej cytaty z innych książek czy anegdoty. Więcej jest tam zapożyczeń niż samej treści.
A szkoda, ponieważ jest to biografia, w której niewątpliwie można się popisać. Ta dwójka była tak niekonwencjonalna, wyrazista oraz pełna emocji, że książka w pewnym momentach wydawała mi się nie nadążać w ekspresji za historią, którą opowiada.
Myślę, że czytelnika może także znużyć zbombardowanie historycznymi nowinek, związanych z Meksykiem. Z pewnością jest to związane z historycznym wykształceniem samego autora, ale przeciętny czytelnik może się najzwyczajniej w świecie zagubić w hiszpańsko brzmiących nazwiskach bohaterów. Jest tego naprawdę całkiem sporo, szczególnie w pierwszej połowie dzieła.
W kontekście pracy, którą będę pisać, książka jest idealna, ale czytanie jej dla rozrywki by mnie bardzo szybko zmęczyło i w pewien sposób, odrzuciło. Wielka szkoda.
Mam jednak nadzieję, że ta recenzja nie zniechęci Was do tego, aby zapoznać się z pracami artystów. Nie podobała mi się ta biografia, więc... szukam dalej.


