Śmiejemy się z siebie na zasadach, jakie wyznaczamy. Krytykę stosujemy w podobny sposób. Tacy jesteśmy i nie dziwię się, że "Pokłosie" wbiło kij w mrowisko. W Internecie poleciały wyzwiska (bo niestety "Ty Żydzie" komplementem nie jest), prasa zatrzęsła się od różnorodnych nagłówków na ten temat. Pasikowski nikogo nie pozostawia obojętnym. Nie jest tajemnicą, że scenariusz powstał w oparciu o książkę "Sąsiedzi" Tomasza Grossa, która to podejmuje tematykę masakry w Jedwabnem. Że wyprodukowanie "Pokłosia" wymagało kilkuletniego pukania do przeróżnych drzwi. Moim zdaniem, było warto.
Franciszek Kalina (Ireneusz Czop) odwiedza swojego brata w ich rodzimej wsi. Po jakimś czasie jest zaniepokojony tym, jak jej mieszkańcy zachowują się wobec Józefa (Maciej Stuhr).
W wiosce, w której mieszka całe swoje życie zaczął być postrzegany jako wróg. Zamiast "dzień dobry" pojawiają się kamienie, zamiast ukłonów - widły w rękach. Mieszkańcy wioseczki z ludzi stają się zeżartymi przez nienawiść zwierzętami. Zbiorowością godną powrotu do udawania, że nic się nie stało.
A Józef nie chce tego powrotu. Bo z czasem odkrywa, że "te żydki" to część historii tego miejsca i każdej osoby w nim żyjącej. I że niestety, czas nie jest w stanie zetrzeć śladów krwi, która w tym miejscu się przelała.
Pasikowski stworzył film, który ogląda się z sercem na ramieniu. Mistrzowsko zbudowane napięcie, dawkowane widzowi tak, żeby pozbawił siebie w kinie paznokci. Z pipidówy na prowincji zrobił klimat pierwszorzędnego thrillera. Z historii Jedwabnem, głęboko zakorzenionej nietolerancji kulturowej bazę do opowiedzenia czegoś ważnego.
"Pokłosie" to mocny obraz, który swoim przekazem zmusza do wielu refleksji.
Bardzo podobały mi się postacie w tym filmie. Główne role, do których oczywiście dorzucono wątek braterstwa zagrane w świetny sposób. Jest dobry ksiądz i zły ksiądz, są dobrzy mieszkańcy wioski, ale przede wszystkim tacy, których zachowania nie jest w stanie opisać żadne niewulgarne określenie. Pasikowski nie bawi się ze swoimi widzami w domysły. Mocne sceny, nie pozostawiające emocjonalnie suchej nitki na widzu. Tu jest brutalnie.
Sprawiedliwość próbują wymierzyć ludzie bez twarzy, którzy stanowią niemalże jedność. Prawda czekająca wiele lat na odważnych, staje się dla braci ciężarem.
Żeby zrozumieć, jak istotnym głosem jest "Pokłosie" wcale nie trzeba robić licytacji na znajomość mniej i bardziej znanych wątków lat wojennych. Wystarczy przejść się polską ulicą i zobaczyć, ile gwiazd Dawida wymalowanych jest na murach, jak bardzo negatywnie nacechowane jest słowo "Żyd".
"Pokłosie" niektórych boli, bo jest niewygodne, bo Pasikowski zainspirował się tym, czego nie lubimy. Paweł Edelman zrobił rewelacyjne zdjęcia, film na płaszczyźnie wizualnej jest po prostu dobry. Moim faworytem były mocne sceny pożaru oraz kopania ziemi pod domem. Emocje, podbudowane muzyką, sięgały zenitu.
Odkładając jednak na bok wszelkie dopowiedziane do tego dzieła mity, bez wątpienia stwierdzam, że jest to kawał dobrego filmu. Kilkuminutowe oklaski na Festiwalu Plus Camerimage w Bydgoszczy i cisza, przejmująca cisza to najlepszy komentarz.
"Pokłosie" niektórych boli, bo jest niewygodne, bo Pasikowski zainspirował się tym, czego nie lubimy. Paweł Edelman zrobił rewelacyjne zdjęcia, film na płaszczyźnie wizualnej jest po prostu dobry. Moim faworytem były mocne sceny pożaru oraz kopania ziemi pod domem. Emocje, podbudowane muzyką, sięgały zenitu.
Odkładając jednak na bok wszelkie dopowiedziane do tego dzieła mity, bez wątpienia stwierdzam, że jest to kawał dobrego filmu. Kilkuminutowe oklaski na Festiwalu Plus Camerimage w Bydgoszczy i cisza, przejmująca cisza to najlepszy komentarz.
