Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lipca 2012

Spotkanie z Richardem Paulem Evansem, 04.07.2012, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. W. Bełzy w Bydgoszczy

Richard Paul Evans, czy tego pana komukolwiek trzeba przedstawiać? Pojawił się w w mojej Bydgoszczy, a ja miałam możliwość uczestniczenia w tym wyjątkowym spotkaniu, które odbyło się na dziedzińcu Biblioteki. Idealna lokalizacja była idealnie dostosowana do temperatury, choć, o dziwo, aż takich tłumów nie było. Przyzwyczajona do ciasnoty jak sardynki w puszcze na spotkaniach autorskich, dumnie i wygodnie zasiadłam w pierwszym rzędzie, żeby wsłuchać się w to, co ciekawego pan Evans miał do powiedzenia. A było tego całkiem sporo! :)

Moje początkowe skojarzenie, kiedy pisarz pojawił się na dziedzińcu było... Mrs. Big z "Seksu w wielkim mieście"! :) Pewny siebie, inteligentny, z niesamowitym ładunkiem pozytywnej energii i szerokim uśmiechem.
Odpowiadał na ciekawe pytania, najbardziej zainteresowała mnie Jego historia związana z pierwszymi krokami, jakie stawiał jako pisarz oraz działalnością charytatywną. Wielka szkoda, że debiutancka powieść autora nie została przetłumaczona na język polski, ale z miłą chęcią sięgnę po nią w oryginale.

To co absolutnie mnie zaskoczyło, to Jego otwartość. Chyba po części zrozumiałam to, na czym polega ta słynna cecha Amerykanów. Richard Paul Evans każdemu podał rękę, nawiązał kontakt wzrokowy, każdej osobie dziękował za czytanie i obecność. Jak na kogoś, komu naprawdę już nie robi to, ile książek sprzedał, bo liczby idą w kilkunastu milionach w samym Stanach, wzbudza to ogromne zaufanie. 

Odniosłam też wrażenie, że autor, który słynie ze swoich myśli typu perełki, tak charakterystycznych w jego książkach,posługuje się nimi na co dzień. Wydawał mi się bardzo naturalny, chociaż... biorę na to poprawkę, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale Richard Paul Evans z wykształcenia jest specjalistą od reklamy, więc doskonale zna wszystkie chwyty marketingowe : ) Pisarz uchylił rąbka tajemnicy, że w trzeciej części sagi, będzie postać Polaka, Leszka. Z pewnością przydadzą się degustacje, którymi chwalił się na facebooku i o których wspominał dziś ("pierogas"!). Dzięki dzisiejszemu spotkaniu poczułam bardzo silną motywację do tego, żeby zapoznać się z następnymi książkami pisarza, moje wrażenia są bardzo, ale to bardzo pozytywne.



Jeżeli chcecie spotkać się z pisarzem pamiętajcie, że w najbliższych dnia będzie można wziąć udział w spotkaniach w Warszawie oraz Rzeszowie. Z mojej strony mogę powiedzieć jedno: warto! :) 

sobota, 24 marca 2012

Spotkanie z Arturem Andrusem, 23.03.2012, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. W. Bełzy w Bydgoszczy


Idąc na to spotkanie, nie spodziewałam się, że ... w dość drastyczny sposób zaniżę średnią wieku osób zainteresowanych postacią Artura Andrusa. A jednak, statystyki bywają brutalne, a ludzi w moim wieku była skromna garsteczka. Natomiast starsze pokolenie udowodniło mi swoją werwę i determinację, miałam wrażenie, że zaraz ktoś nad moją głową pobije się o skrawek podłogi na tym spotkaniu albo oberwę od jakiegoś desperata krzesłem, bo  przestrzeń (a w zasadzie jej brak)  był odciskiem dla tłumu zebranego w Bibliotece.

Tyle, że ta wada w żadnym stopniu nie umniejsza urokowi pana Andrusa, który swoją osobą mnie oczarował. Nie sądziłam, że ktoś może być taki sam jak w telewizji! A jednak, może być. 
Sypał dowcipami, anegdotami i dialogami z rękawa w tak zabawny sposób, że polecam spotkania z tą osobistością każdemu na poprawę humoru. Byłam dziś baaardzo obolała na skutek zabiegu, ale po prostu nie było takiej możliwości, żeby nie wybuchać śmiechem średnio co pięć minut. Niewątpliwie ten element jest ponad jakiekolwiek podziały, bo na auli śmiali się  wszyscy. Oprócz wspaniałego poczucia humoru, wydał się osobą bardzo otwartą nie tylko na pytania fanów, ale także dzielenie się historiami związanymi z przeróżnymi postaciami mniej lub bardziej znanych mediów czy kultury. Dobrze się tego słuchało bardzo ciekawe, miłe i przyjemne spotkanie.



Fanów Olgi Rudnickiej z pewnością ucieszyła wiadomość, że zawita do Bydgoszczy na początku kwietnia. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się przeczytać jakąś książkę tej autorki. :)


czwartek, 11 sierpnia 2011

Mario Vargas Llosa w Polsce?


Taka informacja, każdemu smutasowi poprawi humor. :)
Myślę, że tym pozytywnym newsem jestem w stanie się choć trochę wkupić w Wasze łaski, ponieważ  ostatnio w ogóle nie czytałam książek, dlatego zniknęłam z życia blogowego na kilka dni.
Ale... wzięłam się za siebie, prawie 700 stron powieści Jodi Picoult to moja aktualna strawa!

Jeszcze tylko nadrobię Wasze recenzje blogowe, ale tu się ich nagromadziło,fiu,fiu... Miłego dnia Wam życzę! :)

sobota, 19 marca 2011

Spotkanie z Szymonem Hołownią, 18.03.2011,Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. W. Bełzy w Bydgoszczy

Tłok. Ścisk.
Mnóstwo ludzi.
Jest mi duszno, gorąco, jakiś chłopak śmieje mi się do ucha, opluwając pół karku przy okazji, a długie włosy dziewczyny stojącej przede mną naelektryzowały się tak, że przylegają mi do przedniej części szyi pod kątem dziewięćdziesięciu stopni.
Ale... muszę napisać, że moje wrażenia z pierwszych minut spędzonych w tłoku, były odwrotnie proporcjonalne do tego, co czułam (czuję!) po tym wydarzeniu.

Dokładnie o godzinie szesnastej (bardzo się cieszę, że nie tylko ja uważam punktualność za elementarną część minimalnego szacunku do drugiego człowieka), na salę wypełnioną po absolutne brzegi brzegów, wchodzi Szymon Hołownia, gwiazda, która olśniła piękny budynek bydgoskiej biblioteki. 

Budynek, w którym mieści się owa instytucja - centrum Bydgoszczy, Stary Rynek, warto odwiedzić:)

"Ale on brzydki!" - dość głośno stwierdził ktoś z tyłu, wywołując  uśmiech na mojej twarzy.
Rzeczywiście, wyglądał na zmęczonego, ale wcześniej, na stronie wydawnictwa Znak, dowiedziałam się, że w dniu poprzedzającym wizytę w moim mieście, odbył aż dwa inne spotkania z czytelnikami.
Od razu w tym miejscu nasuwa się refleksja, że w gruncie rzeczy, nie musiałby tego robić.
Ma wystarczająco dużą publikę i inne możliwości promocji swojej osoby, że te spotkania to bardziej ukłon w naszą stronę.
Nie wiem, czy w tych przemyśleniach mam rację, ale jeśli mam, to znajduje kolejny mały plus na długiej liście, którą posiada u mnie Szymon Hołownia...

Czemu ta lista jest aż tak długa?
Wystarczy posłuchać tego człowieka przez kilka minut, żeby zorientować się, jak inteligentną osobę mamy naprzeciwko siebie.
Jego wypowiedzi to przyjemna w odbiorze żonglerka, tematów religijnych i społecznych, poczucia humoru  iii... muszę to tu napisać, bo nie wytrzymam.
Fantastycznej, poprawnej polszczyzny.

W dzisiejszych czasach, kiedy jesteśmy zbombardowani zewsząd językiem polskim typu śmieć, słuchanie pana Hołowni to jak przerzucenie się z dyskoteki disco-polo w wiejskiej remizie na Operę Narodową. Chylę  czoła.

Zwróciłam też uwagę na towarzystwo, które zjawiło się w auli.
Myślę, że warto wspomnieć o tym, jak licznie przyszli czytelnicy - wypełniona mała aula oraz sala przylegająca świadczyła najlepiej o tym, jak bardzo mile widziany był u nas pan Szymon.
Z torebek i siatek, wystawały pojedyncze egzemplarze, złaknione podpisu autora.
Doczekały się jego uwagi - tłum ustawił się w kolejkę, gdy tylko padło odpowiednie hasło, poprzedzone żywą dyskusją, na różne tematy.

Było Bogu, małżeństwach, księżach, kościele, homoseksualistach, sakramentach, krzyżu na Krakowskim Przedmieściu, seksie, objawieniach, istna dyskusyjna stajnia Augiasza, ale tak jak pisałam - przyjemna w odbiorze.

Jeśli pan Hołownia będzie w Waszej okolicy, mogę Wam na własną odpowiedzialność polecić to spotkanie.


Kiedy potem siedziałam z moją Mamą (książka jest wspólna, dlatego autograf jest wspólny) doszła do wniosku, że popularność tego człowieka świadczy o głodzie tematyki religijnej - prostej i zrozumiałej dla każdego.
Ale, tych, których apetyt nie został zaspokojony, mogę tylko pocieszyć, że pan Hołownia uchylił rąbka tajemnicy - w lipcu zostanie wydana druga część "Ludzi na walizkach".... :)