Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Mayoral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Mayoral. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2011

Marina Mayoral, "Kto zabił Inmaculadę de Silva?"


Dawno nie zdarzyło mi się oczekiwać na jakąś książkę z taką niecierpliwością, jak na najnowszą powieść Mariny Mayoral.
Oliwy do ognia dodawały liczne pochlebne recenzje, a wisienką na torcie była okładka.
Absolutnie hipnotyzująca, stanowi idealną, tajemniczą zapowiedź książki.

Etelvina jest nastolatką, która podczas wakacji próbuje znaleźć odpowiedź na mroczną tajemnice swojej rodziny, sprawę morderstwa jej ciotki, Inmaculady oraz Antona del Canote, który zasłynął ze swojej partyzanckiej działalności za panowania generała Franco.
Etel odnajduje w tej historii siebie, ponieważ wiele osób mówiło jej, że przypomina ciotkę, czuła do niej pewnego rodzaju sympatię.
Wraz z Juanchem, w którym się podkochuje oraz kuzynką Catarą, szukają nieznanych faktów, rozmawiają ze świadkami wydarzenia, próbują ustalić jedną, najbardziej wiarygodną wersję tragicznych wydarzeń z roku 1948.

Trzeba też wspomnieć o silnym historycznym tle. Historia zostawia ślady w naszych bohaterach, a nieraz nawet determinuje ich zachowania. Ciekawym elementem tej książki są opowieści rodzinne, pokazujące bardzo różne historie. Bardzo dobrym zagraniem było umieszczenie małego drzewa genealogicznego, ułatwia to czytelnikowi lekturę.

Jakże byłam zaskoczona sobą, kiedy łapałam się nad tym, że ta historia w ogóle mnie "nie wciąga".
Oczekiwałam chociaż drobnego dreszczyku, a spotkała mnie irytacja, bo po prostu momentami gubiłam się w chaosie i gąszczu nazwisk oraz wydarzeń. Skusiłam się na nią, ponieważ opowiadanie tej samej autorki, które posiadam, zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, a w tej książce mogę mówić jedynie o małej iskierce...

Mam wrażenie, że jest trochę przesadzona. Może z uwagi na duże emocje i uczuciowość narracji, coś nie wyszło. Wydaje mi się, że ta książka jest niedopracowana, czegoś w niej brakuje.
A szkoda, bo jestem głęboko przekonana o tym, że tę autorkę stać na więcej. 


Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Marina Mayoral, "Smutny to oręż, co nie broni się słowem"

Muszę się przyznać, że dawno nie czytałam czegoś, co wygląda tak niepozornie, a niesie sobą ogrom treści i przesłania. Nie sądziłam, że tak doszczętnie pochłonie mnie lektura Mariny Mayoral o dość ciekawie brzmiącym tytule "Smutny to oręż, co nie broni się słowem". 


Głównymi bohaterkami powieści są dwie siostry - Harmonia oraz Rosa. 
Dziewczynki, choć mają niewiele lat, stają się ofiarami politycznych gierek wojennych - tracą ojca i na wskutek komplikacji rodzinnych, muszą zostać w hiszpańskim sierocińcu. Potem, dla ich dobra, zostaną przeniesione do Rosji. 
A wszystko to spowodowane jest działaniami wojennymi, najpierw za czasów generała Franco, a później podczas Drugiej Wojny Światowej. Wydarzenia historyczne są głównym powodem rozdzielenia rodziny i praktycznie aż do końca będą naznaczać życie naszych bohaterów, którzy na wskutek losów swoich krajów, będą mieli "związane ręce" na wielu polach.

Jeśli myślicie, że cała historia, skończy się nieszczęśliwie, jesteście w błędzie.
Jakże było moje zdziwienie, kiedy bo bardzo przygnębiających doświadczeniach, całość kończy się happy endem. 
Choć nie sądziłam, że przez 130 stron człowiek jest w stanie się przyzwyczaić do bohaterów aż tak bardzo, to ta książka mnie po prostu zaskoczyła.  Postacie stworzone przez Marinę mają świetne nakreślone osobowości, warto też podkreślić rolę narratora, który się zmienia.
Kiedy dziewczynki są młodsze, pokazuje ich świat z perspektywy dzieci, kiedy dorastają - zmienia się forma narracji. Całość czyta się wprost wyśmienicie.
Rodzinne więzi, przyjaźń, rozstania - samo życie, w najlepszym literackim wydaniu języka nieskomplikowanego, aczkolwiek nasyconego uczuciem. 



Dla tych, którzy nic nie słyszeli o pani Marinie, postanowiłam napisać krótką notkę biograficzną. 
Marina Mayoral urodziła się w 1942 roku. Studiowała filozofię na uniwersytecie w Santiago del Compostela, aczkolwiek licencjat zrobiła z filologii romańskiej, którą do dziś wykłada na uniwersytecie w Madrycie.
Jest laureatką wielu prestiżowych nagród literackich. Obecnie publikuje również na łamach prasy. Dla hiszpańskojęzycznych pozostaje mi polecić  Jej bloga - http://mmayoral.wordpress.com/

Choć było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, jestem przekonana, że nie był ono ostatnim. Cieszę się, że będzie mi dane zrecenzować jej najnowszą powieść, ukazującą się dokładnie dziś, pt."Kto zabił Inmaculadę de Silvia?".