Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 czerwca 2011

Małe podróże- śladami Agnieszki Osieckiej cz.2

Saska Kępa. 
Ciekawa okolica, która zaczyna przypominać coś kompletnie niepolskiego, bo bardzo mało w Polsce jest osiedli mieszkaniowych, na których widać kawiarnie, w większej i zauważalnej liczbie. 
Zrobiło to na mnie wrażenie i okolica jest zupełnie wyjątkowa.
Wyciszająca.
Choć o XXI wieku boleśnie przypominają budki z kebabami, to jednak, gdy jest się tam dłużej, można naprawdę zapomnieć o upływie czasu. 
Widziałam mnóstwo pięknych budynków, których detale architektoniczne powodowały, że chodziłam z głową zadartą do góry...
To dobry (ba, najlepszy) pretekst, żeby urwać się z zatłoczonego centrum Warszawy do tak urokliwego miejsca.
Byłam tam pierwszy raz, ale z pewnością będę wracać, odkrywać.

Wystawa księgarni mieszczącej się na ulicy Francuskiej, jak się domyślacie jej stałą klientką była Agnieszka, a miejsce należało do jej ulubionych


Przyznam się szczerze, że na pewien czas zakopałam się we wszelkich nowinkach i wskazówkach dotyczących miejsc, w jakich można było jeszcze te kilkadziesiąt lat temu Agnieszkę spotkać.
Warto wspomnieć o dwóch - dawnej kawiarence Sax na ulicy Francuskiej (podobno bardzo zmieniona, aktualnie jej wystrój to ogromne portrety czarnoskórych ludzi) oraz słynna kawiarenka Sułtan (o której pisał Przybora), która aktualnie nazywa się kawiarnią Maska (ulica Obrońców 12a). Dawna nazwa kawiarni wywodzi się od loga - mężczyzny w turbanie.
Agnieszka bywała w Masce również w ostatnich latach swojego życia.
To kultowe miejsca dla wszystkich fanów Jej twórczości.

Dla kogoś, kto o Agnieszce nie wie nic, najbardziej rzucające się w oczy przypomnienie znajduje się na skrzyżowaniu ulicy Francuskiej z ulicą Obrońców.
To tu właśnie, na terenie kawiarni Rue de Paris, przy stoliku,od 2007 roku siedzi sobie poetka, jak gdyby nigdy nic - z nogą założoną na nodze, młoda i piękna.

Kiedy byłam tam pierwszy raz, widziałam jak ktoś kładł na stoliku list, adresowany do Agnieszki.
Kiedy byłam tam drugi raz, ktoś położył obok niej ogromny bukiet konwalii.
Podobno regularnie są tam zostawiane kwiaty i książki. 


Aby zobaczyć dom artystki kierujemy się na lewo od pomnika, idąc ulicą Obrońców. 
Kiedy dojdziemy do ulicy Dąbrowieckiej, skręcamy również w lewo, dom Agnieszki mieści się pod numerem 25.
Znajduje się tam tablica, a dom aktualnie stanowi wspólnotę mieszkaniową.
Pisarka mieszkała na parterze. 


czwartek, 2 czerwca 2011

Małe podróże - śladami Agnieszki Osieckiej cz.1

Kiedy ostatnio przez trzy dni z rzędu nie mogły mi z głowy wyjść piosenki Kabaretu Starszych Panów, przypomniałam sobie o pewnej pięknej książce i o równie wspaniałym audiobooku.
I tak oto, przemierzałam moją Bydgoszcz tramwajami i autobusami, mając w uszach słowa najczulsze z najczulszych, listy Agnieszki Osieckiej do Jeremiego Przybory. 
Przypomniało mi o tym, jak bardzo uwielbiam świat Agnieszki Osieckiej.
Oraz o tym, że Warszawa, w której aktualnie jestem, to Jej miasto.
Tu mieszkała, tworzyła, zbierała inspiracje.
W swoich wierszach  i felietonach poniekąd zatrzymała czas, utrwalając chwile, miejsca i ludzi,
 To Jej miasto.
Czy istnieje jakaś bardziej "warszawska" poetka od Niej?;)
W końcu - mamy maj, pachnie Saska Kępa....

Na długi spacer po Powązkach wybrałam się z Beatą.
W ciepłym słońcu przemierzałyśmy nieskończenie długie alejki cmentarza, bacznie wczytując się w wydrukowana mapę ze wskazówkami, jak dojść do miejsca spoczynku Agnieszki Osieckiej.
Dzięki trafnym wskazówkom, nasza spacer obył się bez jakichkolwiek komplikacji. 
Zebrałyśmy zeschłe kwiaty, wypalone znicze, zapaliłyśmy nasz znicz, zostawiłyśmy lilię.


A Powązki w maju są takie piękne...
Jeśli wybierze się mniej popularną porę, pozbawioną szkolnych wycieczek, można zrozumieć cichy urok tego miejsca.
Najbardziej zrobił na mnie wrażenie kot, prażący się w słońcu na czyimś grobie oraz rząd grobów, całkowicie zasypanych kwiatami lipy... Przypomniało mi się stwierdzenie Agnieszki kochać na lipę i od razu się uśmiechnęłam.... :)